Menu Zamknij

Powrót – blog Dawida

Dopiero w wieku dwudziestu lat dostrzegłem, że jąkanie stało się moim bożkiem. Widać to wyraźnie teraz, gdy jestem w trzecim miesiącu terapii…

Przeszkodą w relacjach z innymi ludźmi nie było moje jąkanie, tylko to że jestem mrukiem i gburem. Podczas turnusu, pani prowadząca zajęcia ruchowe powiedziała głośno, że po trzech dniach zaczęła się już bać mojej grobowej miny, ale na szczęście widać, że zaczyna się to zmieniać. Wszystkie swoje niepowodzenia zrzuciłem na jąkanie. Moje porażki wynikają głównie z mojej głupoty i totalnego idiotyzmu, bo jak wytłumaczyć fakt, że do dziewczyny której prawie nie znałem wyskoczyłem z kwiatami i listem miłosnym. Dodam, że dziwiłem się dlaczego dała mi kosza.

Niedługo wyjeżdżam na kolejną konsultację, mam nadzieję, że przejdę na szybszą mowę, ponieważ czeka mnie spotkanie z dziewczyną. Boję się, wstydzę piekielnie, no ale cóż, trzeba w końcu zacząć. Bardziej obawiam się nie mojej mowy, tylko tego, że nie potrafię podtrzymać rozmowy i ogólnie rozmawiać z dziewczynami. Dlatego zwróciłem się o pomoc do mojej mamy, która uczy mnie o czym mam rozmawiać i jak mniej więcej się zachowywać. Więc nie jest problemem jąkanie, tylko upośledzenie społeczne.

Mam nadzieję, że nie będzie najgorzej. Choć na początku pewnie będę wystraszony i zdenerwowany. Wątpię jednak żebym zrobił dobre wrażenie, dodałbym do tego jeszcze brak uśmiechu, serdeczności. Co byłoby istotne jak się nie jest przystojnym. Czymś trzeba nadrabiać: albo wyglądem, albo uśmiechem i rozmownością. A ja nie mam niestety ani jednego ani drugiego. Mam nadzieję, że w moim życiu spełni się kiedyś przysłowie „Miłość jest ślepa”.

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *