Menu Zamknij

Pewność siebie lekarstwem (cz.2) – anonimowa historia jąkania

Witam wszystkich serdecznie! Ok. 4 miesiące temu wysłałem mój artykuł „Pewność siebie lekarstwem – anonimowa historia jąkania”. Z początku chcę podziękować wszystkim za komentarze i cieszę się jak komuś chociaż trochę pomogłem i podniosłem na duchu bo o to tu chodzi.

Przytoczę fragment z końca poprzedniego artykułu:

„Teraz dalej zamierzam pracować nad swoim wyglądem, pewnością siebie i nie myśleć o jąkaniu. Zapomnienie o nim równa się z wyleczeniem.

PS. To był spis moich najważniejszych myśli, może komuś pomogę. Chciałbym za kilka miesięcy napisać kolejny artykuł w którym napiszę, że ostatecznie się wyleczyłem i w jaki sposób

Pamiętajcie: Pewność siebie i pełen luz! Prawda jest taka że pewnie jesteś lepszy niż wiele innych ludzi których znasz.”

No i jednak napisałem po kilku miesiącach. Od razu powiem – nie, nie wyleczyłem się z jąkania, ale nie ma co zaraz się załamywać bo piszę ten artykuł z zadowoleniem i z poczuciem sukcesu! Nie jestem logopedą i u żadnego nie byłem, jednak mogę stwierdzić że jąkam się o ok 80% mniej, a czasami o 100% czyli w ogóle! Tak, to jest sukces!!

Jeśli ktoś chce czytać ten artykuł, a nie zna pierwszego to proszę się z tamtym zapoznać bo to część druga.

Pewnie znowu trochę chaotycznie i będzie wiele powtórek z poprzedniego artykułu ale pisarzem to ja nie jestem niestety. Obiecałem sobie że będę ćwiczył lecz nie bardzo miałem jak bo przez upały na mojej mini siłowni nie dało się usiedzieć. Jednak co parę dni po 50 pompek. Moja budowa ciała jest znacznie inna niż rok temu. Jestem dumny ze swojej „klaty” i brzucha, bicepsy również niczego sobie, dziewczyna wciąż mówi mi że jestem strasznie napakowany, z czego jestem dumny bo pisałem wcześniej że ledwo co ćwiczę. Trochę też biegałem i dzięki temu oraz dzięki pompkom mam znacznie lepszą kondycje, i 40 przychodzi ze znaczną łatwością a nie tak jak kiedyś jak przy 15 umierałem.

Lecz nie piszę tego wszystkiego by się chwalić lub coś, ale to jest moja terapia. To jak mogę chodzić bez koszulki sprawia mi przyjemność i dodaje pewności bo widzę jak każdy gapi się na klatę. I tu podam mały trik który doda efektu a więc też zastrzyku pewności. Jak np. szedłem na basen to jak się przebierałem robiłem szybko 30-50 pompek dzięki czemu mięśnie były napięte i lepiej wyglądały przez chwile. No ale dość o budowie, jednak to mój główny składnik samo terapii.

Obcięte włosy i na żel to dla mnie cudo, czuję że wtedy wyglądam 5x lepiej.

To co mi jeszcze dodało pewności to sprawy intymne z dziewczyną ale o tym chyba nie będę pisał bo nie wypada.

Byłem 2x na weselu i mimo że jak diabli nie nawidzę tańczyć i się wstydzę to jednak dla zasady kilka kawałków przetańczyłem.

No i to były takie moje główne środki i jeszcze to z poprzedniego artykułu. Teraz jak zbliża się szkoła (art pisany 21 sierpnia) to wiem że chcę wystartować na maxa z „reputacją” skoro mam okazje i czyste konto i będę „nowy” w technikum (koniec pięknych lecz ciężkich czasów w gimnazjum). Nie chcę mieć miana nieśmiałego lamusa… Jednak fakt że będzie 1-2 dziewczyny w klasie raczej mi nie podniesie poprzeczki i pewności siebie.

Dowartościowałem się także przez informatykę – moje hobby i chyba przyszłość. Sprytem udaje mi się od niedawna zarobić pare dobrych dolców dziennie i to będę stosował w czasie szkoły, a w wakacje przez czerwiec i lipiec robilem u ojca i też trochę dorobiłem. Lubię pieniążki i one mnie troche dowartościowują, a środki przeznaczyłem na drugie hobby – modelarstwo RC.

Kiedyś zamawianie pizzy – horror a najgorsze mówienie mojego adresu bo się jezyk plącze i zacina, oraz nazwe jednej z nich czyli kebab. Jakoś tak wszystko po „k” nie chce przez gardło przejść, ta literka w tym słowie zacina. Tak czy siak, nie myślę tylko biore telefon i dzwonie, NIE MYŚLĘ NAD SŁOWAMI ale mówię na żywioł i zwykle wychodzi, a jak się zatnę to udaję że myślę, uspokajam się szybko i wymawiam ładnie 🙂 Już wiele pizz zjadłem z apetytem i poczuciem spełnienia. Ogólnie bardziej lubię telefony teraz.

Przy rozmowach z osobami które znam na 99% się nie jąkam!!! TAK TO KUR** SUKCES ! Opowiadam opowiadam i odpowiadam, i mimo że czasami coś się trochę zatnie lub powiem niewyraźnie to i tak jak dla mnie jest pięknie. Nadal wiele słów mi sprawia problemy, ale jak o nich nie myślę to same przechodzą przez gardło, nauczyłem się żyć z moją „dolegliwością”, olewam tak jak się da.

Podsumowując moje 2 artykuły – dzięki pracy nad sobą i pewnością siebie osiągnąłem znaczny sukces. Nie nazwę to całkowitym wyleczeniem bo to mało prawdopodobne, ale doprowadzeniem do takiego stanu gdzie to prawie wcale nie przeszkadza.

Tak więc drodzy koledzy – uwierzcie w siebie bo nie jesteście gorsi a w większości przypadkach lepsi od innych o czym mówiłem w poprzednim artykule. Macie jedną wadę – jąkanie, a za to w wynagrodzeniu od losu masę zalet, talentów które może jeszcze nie zostały odkryte, inteligencje i inne. Uważam że osoby jąkające są do siebie bardzo podobne, i pisząc ten artykuł mam wrażenie że będą go czytali moi bliscy, osoby które mnie rozumieją jak nikt inny.

Dać na luz ! ! ! ! ! ! ! !

Pozdrawiam

Anonim

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *