Menu Zamknij

Nie akceptuję mojego jąkania – historia Marcelo

Piszę pierwszego newsa, może i ostatniego, ale chcę to z siebie wydusić. Nie potrafię zaakceptować swojego jąkania…

Czasem mam siebie dojść i mam ochotę dać sobie w pysk. Dziś miałem nie miłą sytuacje dla mnie w cholerę. Pewien koleś wprawia nam w domu okna, zabrakło piasku więc tata poprosił mnie bym poszedł na budowę obok, zapytać ludzi czy by nam pożyczyli 2 worki. Ja na to ,,no ok,, bo co miałem powiedzieć. I zaczęło się.

W drodze na tę budowę (100m dalej) miałem sto pytań na sekundę, pełno obaw, już w głowie dialog układałem. Do tego serce waliło jak nigdy, no normalnie koszmar. Myślę sobie, o kur** byle się nie zbłaźnię jąkaniem. Przyszedłem w końcu, serce wali jak młot… głęboki wdech i ..Dzień dobry, mam pytanie….(…) i zaczęło się :// W każdym słowie zająkniecie, myślałem, że nie wyrobię: ci patrzą i słuchają, byli dość mili i uprzejmi, tylko nie potrafię do teraz znieść takich sytuacji – oni słuchają i odpowiadają jakby się nade mną litowali. Nie chce być tak traktowany… ,,do widzenia,, nawet nie powiedziałem, bo to by mi 5 min zajęło ehh.. Jak szedłem z powrotem to przeklinałem na siebie ile się dało. Szkoda że nie mogłem dać sobie w pysk.

Potem do sklepu miałem jechać, to jak zobaczyłem, że jestem sam to wyluzowany, było wszystko fajnie, w ogóle nie myślałem o jąkaniu. A tu nagle za mną się kolejka ustawiła, a ja miałem kupować no i ku*** zaczęło się.. cukier mi skoczył i zamiast normalnie gadać to się zacinałem. Zaraz wszyscy jakby chorego widzieli, zaczęli się uprzejmie uśmiechać i w ogóle miałem ochotę dać im w twarz. Bo biorą mnie za chorego, a nic mi nie jest. Nie czuję się gorszy od nich!

Przyjeżdżam do domu, to jestem wyluzowany i się nie jąkam. Z rodzicami, dziadkami, rodzeństwem i kuzynostwem mówię poprawnie. W szkole też z kolegami się w ogóle nie jąkam, nawet do odpowiedzi chodzę, bo czuję się pewnie i nie myślę o jąkaniu. Ale problem powstaje gdy mam coś załatwić w grupie, lub z osobą starszą o minimum 10 lat. Jak rozmawiam w grupie, to staram się nie zająknąć ani słowem, a jak już się tak stanie to czerwony się robię ze wstydu. Nie wiem w czym problem, nie wiem. Widocznie nie akceptuję sam siebie i nie mam zamiaru. Nikt się ze mnie nie śmieje, bo wiedzą że nie dam po sobie jechać.

W szkole jestem wyluzowany i praktycznie się nie jąkam. Jak mam iść do lekarza i widzę grupę ludzi, to serce wali mi jak młot. Jak mam zapytać ,,kto jest ostatni,, , po prostu to jest taki wstyd wewnętrzny, nie wiem nie potrafię chyba siebie zaakceptować, może nie chcę. Jak ja mam kiedyś pójść na studia, do pracy czy znaleźć dziewczynę, skoro ja nie potrafię załatwić paru prostych spraw. Jak mam znaleźć dziewczynę? Nie wyobrażam sobie później poznania jej rodziców, bo jak zacznę się przy nich zacinać, to spalę się ze wstydu. A na pewno będę miał dziewczynę, pracę i pójdę na studia, bo nie czuję się gorszy od innych. Tylko jak mam się pogodzić z tym, że się jąkam?

Na terapię nie pójdę, bo rodzice widzą że trochę się jąkam, że umiem się dogadać i że tak na prawdę nie jest mi to potrzebne. Mają rację, bo w rodzinie to jest super a jak przy obcych to czuję jakiś strach przed tym co będzie. Kiedyś na apelach występowałem, wiersze czytałem, nie wiem jak to możliwe? A teraz mam problem, by zapytać nauczyciela np. czy ma pożyczyć podręcznik, bo zapomniałem…

Marcelo

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *