Menu Zamknij

Najlepszą ucieczką od stagnacji jest ucieczka w przód – historia Artura

Witam. Zacznę od tego, że jestem skazany na jąkanie i jak do tej pory nic nie wskazuje na to, że coś w tym kierunku ulegnie zmianie. Aczkolwiek nawet mała poprawa lub jakiś postęp w nauce, który pomoże w wyeliminowaniu tej przypadłości, przywróci mi nadzieję na lepszą przyszłość, ale jest to w tej chwili takie oczekiwanie nieliczące się z realiami.

Moja „przygoda” rozpoczęła się nie od żadnego strasznego wypadku z dzieciństwa czy jakieś tragedii, która zagnieździła się gdzieś w moim umyśle i nie daje mi spokoju, ale jest to przyczyna o podłożu, tak mi się wydaje bo jakżeby to inaczej racjonalnie wytłumaczyć, genetycznym. Jąka się mój dziadek, ojciec, ja, w przyszłości pewnie moje dzieci… Z drugiej jednak strony brat mojego ojca nie jąka się i jego dzieci również nie, więc istnieje może jakaś iskierka nadziei, że „łańcuch” zostanie przerwany dla kolejnych potomków w rodzie.

Jąkanie dla mnie nie jest jakimś powodem do dumy czy czymś czym chciałbym podzielić się z innymi ludźmi. To jest intruz, który wkradł się do mojego ciała i na dobre w nim zadomowił. I nawet jak bardzo bym chciał to nie potrafiłbym go zneutralizować, ponieważ już w takim stopniu zawładnął moją psychiką, że nie sposób zapomnieć o takim nieproszonym gościu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jąkanie wpływa na wiele aspektów życia. Nie ogranicza się tylko do wypowiadanych przeze mnie słów. To stanowi jedynie obraz w jakim widzą mnie moi odbiorcy. Dla nich to po prostu kolejna małomówna osoba, jakich wiele na tym świecie. Starając się spojrzeć głębiej problem dotyka osobowości, bo jak tu pokazać prawdziwego siebie, gdy „coś” w środku zamyka drzwi i nie pozwala ich otworzyć, mimo ogromnego wysiłku i dużych chęci. Jak taką osobowość określić? Nijaka? Bezpłciowa?

Idąc dalej dochodzimy do pewności siebie, a raczej jej braku. Z jąkaniem jest jak z powietrzem, gdzie byś nie poszedł i tak tam będzie razem z Tobą. Stanowi nierozłączny element codzienności, który przeszkadza w wyrażaniu emocji, zachowywaniu się w sposób naturalny. Sprowadza dużo sytuacji z życia, z pozoru błahych i prozaicznych dla niejąkającej się osoby, na poziom permanentnego stresu, strachu i tych myśli w głowie „a może jednak załatwię to innym razem jak będę czuł, że nie będzie blokady”, „dobra poczekam niech trochę mniej ludzi się zrobi albo przyjdę za pół godziny” itp. i w kółko tylko kombinowanie jak to załatwić. Sama sprawa do załatwienia schodzi na drugi plan, nie ona się liczy, tylko zakończenie tej „drogi krzyżowej” bez zająknięcia i wtedy jest sukces i satysfakcja, że to ja tym razem byłem górą.

Taki udany dzień rozpala entuzjazm i chociaż przez chwilę pozwala spojrzeć na świat w kolorowych barwach, aż do czasu kiedy znowu przytrafi się potknięcie, przypomnienie od „kumpla”, że wcale nigdzie nie odszedł, tylko chwilowo uśpił moją czujność, aby znowu wrócić i psuć życie, nie pozwalając na rozwój w takim kierunku w jakim ja bym chciał. Jak w jakimś złym, niekończącym się śnie.

W sumie można by wymienić wiele przykrych wydarzeń z życia każdego jąkały, demonizować tę sprawę i każdą porażkę tłumaczyć sobie zaburzeniem mowy. Mam czasem takie momenty, że lubię sobie pofantazjować, wyobrazić te przykre sytuacje, które mnie spotkały i odtworzyć je ponownie, ale tym razem wszystko idzie po mojej myśli, lub rzeczy, których nie zrobiłem, a które mógłbym zrobić gdybym chociaż miał ułatwiony start. Ale tak nie jest.

Życie ma to do siebie, że cały czas płynie do przodu. Jeśli nie nadam mu kierunku sam to inni ludzie lub okoliczności określą go za mnie. A ja tak nie chce. Nie mogę zamykać się na świat tylko i aż z tego powodu, że się jąkam. Życie jest za krótkie i nie można pozwolić aby podporządkowane zostało tylko jemu i toczyło się wyłącznie wokół niego. Najwyższa pora aby wyjść z cienia i bez żadnej litości rozprawić się z jąkaniem. Naprawdę lepiej jest wyjść losowi naprzeciw i przeciwko dotychczasowym schematom, których się trzymałem, niż tkwić w tym myśleniowym odrętwieniu. Zważywszy, że w lato nasilenie jąkania jakby osłabia się u mnie to jest dobry czas na sprawdzenie samego siebie i wdrożenie poprawek w ten schematyczny, przewidywalny rozkład jazdy. Pora na stopniowe zmiany 😉

Pozdrawiam, Artur

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *