Menu Zamknij

Moja walka z „jąkastworem” – blog Doroty

Nazywam się Dorota… i mam wadę wymowy. To brzmi niczym z grupowego spotkania terapeutycznego. Może to niedorzeczne, ale jeszcze niedawno nie potrafiłam na głos tego powiedzieć. Tłumiłam wszystko w sobie. Zapytacie dlaczego?… Bo się wstydziłam. Diabelnie się wstydziłam.

W głowie tyle myśli, jednak nie mogłam wyrazić ich w taki sposób w jaki bym pragnęła. Zdania nie brzmiały tak jak te ułożone w głowie. Byle szybko wyrzucić z siebie. Słowa bez ładu i składu, niczym torpedy strzelały z moich ust… To strasznie boli, jeśli nie wychodzi, a przecież każdy ocenia to co widzi, co słyszy. Nikt nie będzie zagłębiał się do mojego wnętrza, wypatrując przyczyny.

Tak mijają lata, a ja wciąż walczę o to, żeby normalnie żyć, aby spełnić swoje marzenia.

Zdecydowałam się pisać tego bloga, aby pokazać świat osoby „innej”. Może znajdzie się ktoś, kto będzie potrzebował podzielić się swoimi problemami, nie tylko związanymi z wadami wymowy. Może pozwoli to tym, których ten problem nie dotyczy, zrozumieć i inaczej spojrzeć na inność.

Ostatnie dni przynosiły pogorszenie mowy. Już myślałam, że zaczynam wygrywać, ale to była tylko, jak się teraz okazuje, głupia i złudna nadzieja.

Jutro do pracy. Boję się… Wiem – to dziecinnie brzmi, ale w środku czuję strach. Jak kiedyś, za czasów szkolnych… Przez lata wypracowałam sobie metody, które pozwalały kamuflować moje jąkanie. Jednak teraz nawet one zaczynają zawodzić. Nauczyłam się zamieniać słowa trudne do wypowiedzenia innymi – łatwiejszymi. Jednak problem zawsze tkwił w takim zdawałaby się prostym ‚do widzenia’. Często chcąc je wypowiedzieć czuję blok nie do przejścia. Tego słowa nie da się tak łatwo zamienić i często po prostu przechodzę beż pożegnania… Już nie raz zdarzyło się, że ktoś nazwał mnie niewychowaną, niemiłą, zapatrzoną w siebie, patrzącą z góry na innych – tylko z tego powodu, że nie powiedziałam ‚do widzenia’ bądź ‚dzień dobry’. To dla innych proste, a dla mnie bywa często nie do przejścia. W piątek szefowa zwróciła mi uwagę, że nie mówię osobom z portierni ‚do widzenia’. Strasznie mnie to zabolało…

Chciałabym wykrzyczeć jak bardzo w środku mi źle.
Chciałabym wykrzyczeć wszystkie moje myśli, które płynnie nie pozwalają się wydobyć.
Chciałabym mówić płynnie i poczuć jak to jest wypowiadać się bez strachu.
Chciałabym nie czuć bloków kiedy mówię.
Chciałabym…
…ale można chcieć, można marzyć, można pragnąć, ale rzeczywistość zawsze sprowadzi na ziemię, pomaluje świat na czarno i biało.

Przegrałam walkę z ‚jąkastworem’? W tej bitwie poległam, ale wojna jeszcze trwa i wierzę, że kolejna walka będzie wygrana. Jutro wstanę z nadzieją, że się ułoży, że znajdę w sobie na tyle siły, żeby stawić czoła kolejnym przeciwnością i wierzę, że w końcu ‚do widzenia’ bądź ‚dzień dobry’ będą poprzeczką do przeskoczenia…

źródło: http://wojowniczka85.blog.onet.pl/ (nie istnieje)

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *