Menu Zamknij

Kiedyś się wyleczę – historia Marcina

Witam wszystkich. Na początku powiem, że bardzo długo zastanawiałem się czy opisać mój problem. Jestem bardzo skryty w sobie i niechętnie mówię/piszę o swoich problemach. Ale stało się. Postanowiłem z kimś się tym podzielić i nie macie chyba nic przeciwko jeżeli będziecie to Wy. Oczywiście jak się domyślacie jąkam się.

Wg mojej opinii bardzo. Do tego co jest dla mnie najgorsze, mam silne tiki nerwowe (silne napięcie mięśni), które, nie boję się tu tego powiedzieć, robi ze mnie idiotę w oczach innych. W komunikacji miejskiej mam niekiedy epicentrum tego koszmaru. Cierpię na lęki oraz mam zaburzone oddychanie, czasami nie mogę złapać powietrza i duszę się. Od początku tego roku postanowiłem coś z tym zrobić i poszedłem po pomoc do psychiatry. Wiedziałem, że nie wyleczy mnie z jąkania, ale pomoże wyleczyć tiki. I na początku faktycznie czułem się super. Brałem leki, które działały. Teraz, już jakieś 6 m-cy leczenia, leki przestały działać i tiki wróciły ze zdwojoną siłą. Muszę zrobić przymusową przerwę i niedługo zaczynam leczenie od nowa. Wierzę, że w końcu się uda.

Nie mam wątpliwości, że tiki mam przez jąkanie (chęć ukrycia jąkania marnuje naszą energię i wyczerpuje psychicznie). Jąkam się od 25 lat. Próbowałem już wielu metod. Ostatnia zawiodła 1,5 roku temu i spróbowałem bio-feedbacku. Poza lekkim wyluzowaniem żadnej zmiany nie było. I przerwałem. Teraz powiem szczerze nie robię nic w tym kierunku. Najgorsze jest to, że znam zasady płynnego mówienia, mam to wszystko w głowie, ale jak przychodzi co do czego to wolę się jąkać niż np. wystukiwać sobie rytm palcem (moja poprzednia metoda tak wyglądała i działała, ale w gabinecie, na ulicy już nie).

Na co dzień pracuję w banku. Nie muszę mówić, że przez jąkanie nie jestem w pełni akceptowany. Po prostu widzę, że niektórzy wolą ze mną nie rozmawiać. To dołujące. Jak tylko się odezwę to widzę zażenowanie w ich oczach. I ta ciągła litość… Dlaczego ciągle tam pracuję? Bo lubię swoją pracę, a o nową nie jest łatwo, szczególnie dla jąkających się. Doceniam to co mam. Pracuję dla siebie, nie dla innych.

Czuję się inny wśród wszystkich osób nie jąkających się. Chciałbym przyjść na spotkanie do klubu J w Warszawie, ale nie mam odwagi. Wiem, to głupie. Jak już pisałem na początku jestem skryty w sobie i trudno rozmawia mi się o swoich problemach w towarzystwie nie znanych mi osób. Boję się odrzucenia i ośmieszenia.

Wierzę, że jeszcze kiedyś znajdę swoją metodę, która odmieni moje życie. Może ten tekst nie jest zbyt optymistyczny, ale po prostu chciałem się tym z kimś podzielić.

Dziękuję, Marcin

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *