Menu Zamknij

Coś więcej niż wygrać lub przegrać – opowieść Kasi

Stoję na deskach małej sceny Kieleckiego Centrum Kultury. Reflektory rzucają światło na miejsce przed mikrofonem. Podchodzę z niepewnością i zaczynam czytać pierwszy wiersz. Nie mogę wystartować, blok, coś we mnie się zakorkowało…

Zamykam na chwilę oczy, głęboki wdech i wydech. I zaczynam od nowa. Idzie gładko. Drugi wiersz czytam w dogrywce. Gdy usłyszałam, że decyzją jury wygrałam III Slam Poetycki, byłam w szoku. Ledwo co wykrztusiłam z siebie podziękowania i to, że nie wiem co powiedzieć.

Jąkanie zaważyło na wielu decyzjach w moim życiu. Strach, że nie sprostam oczekiwaniom – własnym jak i cudzym – blokował moje działania. W sferze marzeń pozostały studia dziennikarskie, socjologiczne, pedagogiczne. Niepowodzenie w ostatniej terapii sprawiło, że zupełnie się poddałam. Zrezygnowałam z terapii, wróciłam, jak to się mówi „na tarczy”, pokonana i pełna wyrzutów sumienia.
Czy jąkający się ma prawo i możliwości działania jako pedagog, dziennikarz, aktor w grupie amatorskiej? Występowania publicznie? Postanowiłam zaryzykować i konsekwentnie przełamywać swoje obawy. Od trzech lat uczęszczam na spotkania grupy literacko-teatralnej, czytamy w gronie własną twórczość, dyskutujemy na jej temat, przygotowujemy miniatury teatralne. Na początku zgadzałam się jedynie na role „milczące”, bez żadnych kwestii mówionych, w takich, gdzie będę grała jedynie gestem, mimiką, pantomimą. Ostatnio jednak podjęłam ryzyko i brawurowo zagrałam postać, która w finale sceny wypowiada mocną kwestię. Bałam się, to fakt. Ale udało się. To ludzie z grupy namówili mnie do występu na Slamie.

Od początku studiów współpracuję z jednym z czasopism studenckich, prowadzę dla nich rubrykę literacką, dokonuję korekty tekstów. O dziwo, pracuję z dziećmi na warsztatach plastycznych. Prowadzenie zajęć z nimi wymaga nauczenia się empatii i wielkiego otwarcia. Dzieciaki są niesamowite. Cieszę się z każdych nowych dzieł, które są owocami naszych działań artystycznych.

Po kilku latach udało mi się spojrzeć z dystansem i wyjść poza maniakalne wręcz zastanawianie się nad porażką w ostatniej terapii. Po prostu – wyszło tak jak wyszło. Zamknęłam tamtą sprawę i nie chcę wracać do przeszłości. A na pewno nie po to by użalać się nad sobą i szukać uników: „Jestem jąkałą, więc nie będę robiła tego i tego, bo nie warto ryzykować i tak mi nie wyjdzie”. Warto ryzykować. Zawsze jest coś poza jedynie wygraną lub przegraną.

PODZIEL SIĘ SWOJĄ HISTORIĄ. PRZEŚLIJ NAM TEKST NA KONTAKT@DEMOSTENES2.EU

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *